RSS
środa, 30 kwietnia 2014

coś od Jacka Wiśniewskiego...

Właśnie skończyłem ciekawą rozmowę z jedną znajomą urzędniczką z naszego Urzędu Gminy. Śmiała się, że teksty, które pisze niejaki "czysty" wcześniej na korytarzach wypowiada prawie takimi samymi słowami niejaki "o mało co sekretarz". No cóż, widocznie kolejny numer super miesięcznika Kurier Rodzinny już jest złożony z tradycyjną ilością błędów i przekłamań, plakaty z "patronatem wójta Andrzeja" gotowe, a "Tak Ważny Urzędnik" nic więcej do roboty nie ma, to i głupoty gada.

dziś jak byłem na Rybiu spotkałem sołtysa Rybia Andrzeja Góreckiego i wiózł plakat do powieszenia w temacie koncertu sobotniego w kościele... oczywiście ten z patronatem Wójta Andrzeja Wiesława... Choć sam w/w powiadomił mnie, że np przy GOK-u jest ten w wersji z patronatem wyłącznie pani Starosty Powiatu... 

hmm dziś ostatni dzień kwietnia więc tradycyjnie ostatni dzień składania PIT-ów... Teraz wszystko w rękach pani sekretarz Gminy Raszyn czyli czekamy na publikację w BIP-ie... Mam nadzieję, że publikacja będzie bardzo szybko, bo nie mogę się jednego PIT-a doczekać.

Nie wtrącam się w "pogaduchy" czysty 105 - Wiśniewski, jedno mnie zastanawia, czysty zawsze twierdził, że wiadomości czerpie z Kuriera Rodzinnego, przypomnę, następny numer KR w którym zapewne, nowy członek zarządu spółki wodnej, pani red. K opisze po "swojemu" obecną sytuację w SW, ukaże się dopiero w maju!

ja już starix czekam na ten numer choć z zasady nie biorę do rąk tej gazety... ale chętnie się dowiem czegoś od pani RED. jak to w tej "nowej" spółce wodnej jest. Oczywiście też mam nadzieję przeczytać jak to wybrali prezesa z pośród siebie "w innym terminie"... Dziś ktoś kto był obecny na tym spotkaniu powiedział, że siedział i słuchał zaskoczony jak zaczęli od tego jakie sobie diety przyznać... Bo za darmo to jakoś ochotników nie widać... 

ciekawe...

Tak , to prawda, że ostatnio jest jakiś bełgot i nic nie zrozumiałe. A żeby oskarżać trzeba mieć dobre dowody.

to ja może tak... jeżeli ów dyrektor nie był pod wpływem i go pogotowie nie zabrało i nie zrobiło badania na zawartość ze stężeniem jak na "chorego" to o dość sporej ilości "lekarstwa" to może mnie ów dyrektor podać gdzie tylko chce... Tyle że jak się okaże, że... mam rację to co?

podobnie jest dziś ze sprawą Piskorski vs Tusk... dostał kasę z za zachodniej granicy czy ni? Cóż Tusk mówi, że nie będzie podawał do sądu (w trybie wyborczym) Piskorskiego... a ten twierdzi że jak go poda to dopiero przed sądem pokaże dowody. Myślę że szybko bym udowodnił jak było z tą "chorobą"... Jedno jest pewne, że raczej ze strony pana dyrektora nie usłyszę "sprawdzam".

poza tym to że ktoś sobie wypił... to żadne oskarżenie... a fakt stwierdzony. 

no i dziś też kilka waszych głosów... ten w temacie sadzenia drzewek...

A z pewnie z 10 będzie. Chętny jest mój kolega z koleżanką, chcą posadzić dla niepełnosprawnego, mój kolega Zbychu dla babci bo ma już odpowiedni wiek, dla dziadka, prababci, każdy ma za kogoś, ja chętnie za przyjaciela który ma kłopot , ale czy to takie istotne za co, po co, jeśli jest inicjatywa to przyjdą, tylko kiedy? A co do tabliczek, raczej każdy woli być anonimowy, z reszta tablica jest dla nie żywych to tak jakoś by było dziwne, a tak ma nie być.

o.k. coś pomyślę nad jakimś terminem i ruszamy z drzewkami i szpadlami... masz rację liczą się intencję tyle że ja tablicę muszę postawić bo ją obiecałem dla tej Jedynej... Oj przybędzie tych drzewek... przybędzie. 

a co do "chorych"... to jak to mawiała moja mama "pijak zawsze będzie pijakiem" może jest w tym racja bo ponoć z tego do końca się nie wychodzi tak samo jak z narkomanii i hazardu. Jest też takie powiedzenie, z którym ja osobiście zgodzić się nie mogę... pewnie nie tylko ja "jaki ojciec taki syn" nie zgadzam się z nim z tej prostej przyczyny bo znam wielu takich których ojciec za kołnierz nie wylewał jak to się mówi a synowie raczej "chorować" nie zamierzają. A ponoć powiedzenia są mądrościami narodów... Ciekawe tylko jest jedno bo wieść już poszła w eter tyle czy teraz pan dyrektor wyciągnie z tego wnioski czy dalej będzie się "choroba" rozwijać? 

coś od Jacka Wiśniewskiego bo wpadł na małą pogaduchę z czystym motocyklem na forum...

"...A z tą prokuraturą to prawda? To się cieszę, bo mam kilka spraw do powiedzenia. Kij to panie BCPOM ma wyłącznie końce dwa. No chyba, że to "kij samobij pisowskiego aparatczyka". Ale ja bym tu proponował bicz zwany "kotem o pięciu ogonach". Pątnicy z bardzo dużymi grzechami w średniowieczu szli w procesji pokutników z okładali się po plecach takim biczem z metalowymi obciążnikami. Nawet ci z pleckami garbatymi. Proponuję datę takiej pokutnej procesji. 2 grudnia 2014 roku. Ale po 12.00. Wcześniej jestem zapisany do obecnego wójta. Taka tradycja u nasz w gminie, że Wiśniewski spotyka się na prywatnej rozmowie z przegranym wójtem dzień po 2 turze wyborów. A tradycji trzeba przestrzegać..."

Jacku żebym to ja wiedział, że tak można się zapisać na "audiencję" dzień po aż z takim wyprzedzeniem... a więc może ja też bardzo chętnie się przyłączę i w poniedziałek idę i się też zapisuję zaraz po tobie... Tylko co taki sękler (prosty) może komuś takiemu jak Wójt... o przepraszam mam nadzieję, że byłemu Wójtowi powiedzieć? A to już moja sprawa... mam nadzieję, że Wiesław Andrzej się ucieszy jak Jacka i mnie zobaczy.  

c.d.n. 

coś od starixa...

Grześ, nie obraź się, piszesz o pomocy dla dyrektora - alkoholika, to są zwykłe pierdoły, jest osobą dorosłą, (pan B) zdaje sobie sprawę, z tego co wyprawia na terenie szkoły, jest wójt, jest vice, odpowiedzialna za oświatę w Gminie, niech sprawę wyjaśnią, biorą za to pieniądze! Ukrywanie problemu alkoholizmu na terenie placówki oświaty jak i zaniechanie wyjaśnienia tej sprawy, jest przestępstwem. Panie wójcie, pani wójcino, na początek, sugeruje poinformować Kuratorium Oświaty. No i mam pomysła dla wójta, lubi pan lans, to może warto zawezwać w tej sprawie TV

nie powiedziałem, że będę jeździł by go ratować... a przepraszam (motyla noga) a ktoś się mną martwi? Wszyscy (no może z wyjątkami) mają mnie w dupie... więc czemu ja miałbym postępować inaczej. Tym bardziej, że tu mowa o katolikach. Masz rację... ktoś z Oświaty powinien się tym zainteresować bo spożywać lub przebywać po spożyciu na terenie placówki oświatowej (konkretnie szkoły) NIE WOLNO!!! Tyle że kto odważy się wystąpić przeciw panu dyrektorowi? Ja osobiście czekam na skruchę w/w obietnicę poprawy... no bo inaczej nie muszę sugerować co takiego powinno spotkać. A co lansu... hmm obawiam się że gdyby pojawiła się tam jakaś TV (jedna już była przepędzona właśnie przez w/w dyrektora) to by dopiero się działo. Przypomnę... wszy i owsiki w szkole. Tak więc czekam na reakcję. Cóż może być i tak... że ów dyrektor tydzień temu się aż tak nie "rozchorował"... i może podać zarówno mnie jak i popapranego za pomówienie... Popaprany pewnie się obroni bo wpierw trzeba go ustalić... a ja... ja cóż chyba też bo dziś wiem więcej jak tego dnia gdy temat się narodził...

panie dyrektorze proszę na siebie uważać w weekend majowy bo może on być pełen pokus... a "choroba" wciąż tylko czyha by się rozwinąć...

c.d. czyli "choroba" nie wybiera... a to ty wybierasz ją sam...

cóż zarzuca mi się wciąż że piszę o pierdołach... No to powiem odważnie że nie jednej osobie w swym zasranym życiu pomogłem... i nie oczekuję nic w zamian. Tak już mnie moja matka wychowała. Nie znaczy że zamierzam pomagać ów dyrektorowi... bo jemu ma akurat kto pomagać... jak nie koledzy i koleżanki z "Jednego i Słusznego" komitetu wyborczego którego ujrzymy w 2014 roku... Ma też rodzinę... jest jeszcze chyba coś takiego jak Rada Rodziców ale czy to wypada by ów rada tak dyrektora do pionu stawiała... jak nogi posłuszeństwa odmawiają? Cóż jeżeli ów dyrektor spożywa "lekarstwo" by się "wyleczyć" w domu własnym to nic w tym złego... ale jak już tam gdzie nie wolno to jest to temat dla Rady Rodziców... w końcu wszystko to widzą dzieci które powinny tego widoku być pozbawione... tym bardziej u kogoś kto powinien być dla nich wzorem. 

może czasy się tak bardzo zmieniły bo ja pamiętam w szkole do której ja chodziłem jakoś nie było widać a tym bardziej czuć po kimś kto miął nas uczyć by "lekarstwo" zażywał ponad miarę. 

nie będę też mówił, że u mnie w rodzinie temat "choroby to coś co nigdy się nie wydarzyło. Owszem można powiedzieć że przez nią właśnie moje życie jest takie jakie jest... Niestety miałem ojca który cóż też często "chorował"... Jako syna bardzo nie to bolało bo tak się składa, że może w innych rodzinach też nie jeden ojciec "chorował" z tym że u mnie było to widać że "chory" w domu jest... A później ktoś mi mówi, że mieszkałem w komunalce... Hmm a gdzie miałem mieszkać? To był wybór mojej matki która stanęła przed decyzją wybrać męża "chorego" czy dla zdrowia syna grzegorza odejść z domu... Tak więc zamieszkaliśmy w mieszkaniu z moją babcią... było ciężko. Cóż gdyby mój ojciec wtedy w tamtych czasach wybrał inne życie... bez "choroby" to dziś inaczej by wyglądało moje życie. Może byłbym większym sk*******m (bez urazu mojej matki) niż jestem. A może byłoby inaczej... Jedno jest pewne że choć lubię gdy jest okazja wypić ale nie tak by rozchorować się do stopnia detoksu. Nie rozumiem tych co "chorują" co i rusz. Tak więc temat jest mi znany bo nie tylko w rodzinie ale też i kilku znajomych mam "chorych" i staram się im pomóc... Tyle że w przypadku pana dyrektora jak nie będziemy o tym mówić to bardziej się pogrąży w swej "chorobie" aż w końcu... a tego chyba nikt nie chce. 

jedno mnie zastanawia bo ponoć ów dyrektor we własnej wsi szanowany katolik jest więc czemu do w/w nie zajrzy ks. proboszcz Grzegorz... wszak jak Pismo mówi... Wiem, że w innych wyznaniach jest całkiem inaczej jak któraś z owieczek schodzi na złą drogę to pojawiają się osoby duchowne i pytają w czym jest problem... Nawet u Świadków Jehowy (tak krytykowanych) jest tak jak mówię... czemu nie u katolików? Ale tak jak powiedziałem, żeby komuś pomóc ten ktoś musi sam chcieć... Czy więc dyrektor pan Wiesław chce? Ja za niego już nie odpowiem... Wierzę, że jak będzie chciał to się wielu znajdzie chętnych do pomocy... Jest w Raszynie klub ARKA na Jaworowej... znam kilku co tam uczęszcza i którzy sobie poradzili... Tylko trzeba przyjść i przyznać się do "choroby"

- ja Wiesław alkoholik... 

a to nie każdemu chce przez gardło przejść... bo jak tak, żeby dyrektor szkoły (???). Każdy może się chorobą zarazić... Wójt... Prezydent... każdy... ja też...

a teraz coś mam nadzieję ciekawego bo ktoś mi zarzucił że brednie pisze... no i nie piszę od A do Z... czyli od Andrzeja do Zaręby... Otóż mogę napisać wszystko i podpisać się pod tym... Tyle że trudno jest mi dyskutować z kimś kto nie potrafi się sam podpisać. Mam nadzieję... że dojdziemy kiedyś do tego że ludzie nie będą się bali powiedzieć prawdy pod własnym nazwiskiem...

a dziś miałem ciekawą rozmowę twarzą w twarz z jednym z wysokich samorządowców z Gminy Raszyn. Otóż obaj stwierdziliśmy, że "choroba" na jaką zapadł dyrektor jest prawdziwą chorobą społeczną... W Polsce dodatkowo bardziej rozwiniętą niż w innych krajach Europejskich... Powiem więcej, że im bardziej na wschód tej Europy tym "choroba" poważniejsza. Oczywiście nie będę ukrywał że każdy sobie lubi jak to się mówi chlapnąć... Bo wódka jest dla ludzi... Cóż ktoś mi zadał wczoraj pytanie (widać nie za bardzo w temacie)

- a o którego dyrektora tu chodzi?...

hmm nie trudno zgadnąć bo w Gminie Raszyn są trzy szkoły podstawowe i jedno gimnazjum... i tak się składa że w trzech przypadkach dyrektorkami są panie a tylko w jednym przypadku pan... Oczywiście nikt nie powiedział że "choroba" dopada tylko panów... ale ci są bardziej podatni na zarazę ów "chorobą"... No i obaj stwierdziliśmy, że jest to choroba prawdziwa. Powiem nawet więcej że chyba nie nie nikogo u kogo w rodzinie ktoś kto by choć raz nie "chorował" już nie mówię o "przewlekłej chorobie"... Oczywiście doszliśmy z ów samorządowcem, że nie należy kogoś takiego stresować a pomóc. Pomóc można komuś kto chce tej pomocy no i komuś kto się przyzna do choroby... W tym przypadku mówimy już tylko o "chorobie przewlekłej" o której wie nie jeden z mieszkańców wsi... jak i wiedzą od dawna również w Urzędzie Gminy Raszyn. Ponoć ów dyrektor "chorował" już w kadencji Rajkowskiego Janusza więc temat znany jak widać od dawna. Jak było wtedy nie wiem... ale jak jest dziś wiedzą już chyba wszyscy dzięki temu że tym razem forum bardziej dostępne no i nie pisze już tylko jeden bloger w Raszynie. Przypomnę że ów bloger też pisał nie raz o "chorobie" dyrektora szkoły jak i jednego z radnych tamtej jak i tej kadencji. Cóż można "chorować" ale można też się wyleczyć... z tym że trzeba chcieć.

c.d.n.

w temacie imprez pod tzw "patronatem" od grocholicy...

"...Generalnie wystarczyłby dopisek na dole, że Organizator to Gok i Starostwo Powiatowe. A z drugiej strony to jeśli wójt umieszcza swoj patronat pod wszystkim co finansuje to znaczy, że bardzo mało jest u nas tych finansowanych przez niego imprez. Zastanawiam się czy "zwykli mieszkańcy" muszą aż tak się denerwować działaniem innych zwykłych mieszkańców, po co..."

Agnieszko aż tak to ja np się nie stresuję tymi działami "zwykłych mieszkańców"  ale cholera mnie bierze jak słyszę, że patronat musi być wpisany wszędzie gdzie coś się dzieje... Proponuje jak będzie się w Raszynie jeden zdradzony mąż ze swym "szwagrem" tak zwyczajnie nap******ł to też ogłosić że całe "spotkanie" również pod patronatem. Jak coś to ja służę darmową reklamą na blogu... tylko niech zdradzony i zdradzający powiedzą gdzie i kiedy... i już reklamuje. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27