RSS
czwartek, 31 sierpnia 2017

PUK... PUK Wiesiu ktoś do ciebie na facebooku 

I ciąg dalszy dziwnych działań wójta w kwestii naszej wspólnej gminnej własności:
Szanowny Panie Wójcie,
Serdecznie dziękuję za udzielenie mi informacji publicznej, dotyczącej działek o numerach ewidencyjnych 102/5 i 103/5 położonych w Nowych Grocholicach.
Jednakże uprzejmie proszę o uzupełnienie przedmiotowej informacji o:
1. Jak to możliwe, iż nie posiada Pan informacji o użytkowaniu działki nr 102/5, posiadając jednocześnie informacje o użytkowaniu działki nr 103/5, podczas gdy obie działki zostały przez Panią (...) połączone poprzez ich wspólne ogrodzenie, nawiezienie na nie ziemi, zasadzenie trawy i innej roślinności;
2. Jak to możliwe, że nie posiada Pan informacji o użytkowaniu działki nr 102/3, jeżeli w 2015 roku władze samorządowe zostały poinformowane o tym kto i w jaki sposób tę działkę użytkuje;
3. Jak to możliwe, że pomimo iż nie stwierdzono żadnych informacji na temat informacji na temat użytkowania działki nr 102/5, przed kierowanym przez Pana urzędem toczy się postępowanie o jej zasiedzenie;
4. Jak to możliwe, że pomimo posiadanej wiedzy o bezumownym użytkowaniu działki 103/5 nie podjął Pan żadnych działań, mających na celu przywrócenie stanu faktycznego posiadania działki przez Gminę Raszyn?
5. Czy zgodne jest z prawdą, że wniosek o zasiedzenie działki nr 103/5 złożyła Pani (...), pomimo że użytkuje tę działkę bezumownie i to przez okres krótszy niż 20 lat?
6. Na jakim etapie decyzyjnym znajduje się wniosek Pani (...) w przedmiocie sprzedaży jej działki nr 103/5 z dnia 08 lipca 2012 roku?
7. Czy rozpatrzył Pan ponownie sprawę podniesienia gruntu na działce nr ewid. 103/5, do czego został Pan zobowiązany decyzją Samorządowego Kolegium Odwoławczego z dnia 22.02.2017 r., orzekającej o uchyleniu postanowienia Wójta Gminy Raszyn z dnia 17 czerwca 2015 r.? Dlaczego w I instancji odmówił Pan rozpatrzenia przedmiotowej sprawy w sytuacji, gdy osoba fizyczna bezprawnie dokonała zmian w wysokości gruntu a tym samym zmian w wodach gruntowych na działce stanowiącej własność Gminy Raszyn?
Działając w oparciu o art. 61 Konstytucji rzeczypospolitej Polskiej proszę o udzielenie mi informacji na powyższe pytania w trybie dostępu do informacji publicznej. Jednocześnie wskazuję, iż kontrola społeczna działań władz samorządowych jest podstawowym i szczególnie ważnym interesem społecznym.

Z wyrazami szacunku Andrzej Zawistowski 

środa, 30 sierpnia 2017

jak się nieoficjalnie dowiedział "w tym sęk..." i jak ćwierkają sikorki w Urzędzie to ponoć jest już odpowiedzialny za wycięcie drzewek. Ponoć zgody udzielił Starosta pruszkowski. Hmm no ale nie byłbym sobą jakbym w to uwierzył od tak sobie... Więc będę temat drążył dalej, żeby nie było jak z tymi filmami w 2016 roku puszczanymi w CKM(R) w wakacje. Dyrektor Smolicha dobrze wie z jakimi a wy możecie się domyśleć. No cóż patrząc na to wszystko tzw z boku widzę, że trzeba mieć w Raszynie oczy w koło głowy. A co to dopiero będzie za rok o tej samej porze, gdzie seniorzy będą się uwijać niczym pszczółki w ulu by Zaręba nie daj Boże dostał takie poparcie na jakie zasługuje. A wiecie, że pamięć mam dobrą więc są rzeczy o których będę pamiętać nawet za rok... 

tak więc skoro Starosta tak lekką ręką zgodził się na wycięcie drzew (jedno z nich to na pewno modrzew) to może tak posadzi w Raszynie podobne drzewa w parku... Oczywiście życząc sobie by były o takich samych gabarytach. Żeby ktoś powiedział, że bajki opowiadam... Gmina ponoć bogata skoro stać nas na coś takiego jak "dno i wodorosty" zwane dożynkami więc są takie maszyny które przenoszą drzewa jeszcze większe na odległość jaką chcemy... No ale w Raszynie wiedać jesteśmy jeszcze w epoce piły spalinowej... no i pewnie w niej zostaniemy do końca kadencji TW Zaręby.

za chwilę coś w temacie wyciętych w pień drzewek w parku... ale wcześniej coś od kolegi Andrzeja mieszkańca Grocholic

Jakiś czas temu pisałem o gminnych działkach i o tym co z nimi można zrobić. Oczywiście, nie co może wójt, ale jak sobie można działkę gminną wziąć na własność. I do tematu powracam. 
Otóż wójt pisze, co można przeczytać w załączonym piśmie, że:
1. na działce nr 102/5 nikt nie urzęduje, czyli jest gminna i leży odłogiem. Ale osoby fizyczne złożyły wniosek o zasiedzenie i toczy się w tej sprawie postępowanie. Tylko ja czegoś nie rozumiem. Nikt na gminnej działce nie siedzi, a składa wniosek o zasiedzenie. Czy siedzi na niej wirtualnie, czy może tylko telepatycznie. W każdym razie wójt w tej sprawie prowadzi postępowanie. To może ja też złożę wniosek o zasiedzenie działki, na której stoi urząd gminy. 
2. na gminnej działce 103/5 siedzi sobie ktoś bezumownie, płaci od tego podatki, a wójt o tym wie. Ale co z tym robi? Nie próbuje nielegalnego właściciela z działki eksmitować albo podpisać umowę dzierżawy i brać za to pieniążki do naszej wspólnej gminnej kasy. Ale za to prowadzi postępowanie dotyczące zasiedzenia działki przez osobę, która tam sobie zasiadła nie tak dawno. Czyli każdy może sobie ogrodzić gminną działkę, nawieźć tam ziemię i złożyć wniosek o zasiedzenie. Czy ktoś może mi podpowiedzieć, którą gminną działkę mogę sobie ogrodzić i za siedzieć? 
Reasumując: każdy może sobie robić z gminną ziemią co chce, a wójt to klepnie.
A na dodatek napiszę, że w kwestii innych działek wójt mi napisał, że mi nie udzieli informacji, bo n ie wykazałem, że taka informacja nie jest mi potrzebna w celach innych, niż mój interes własny. Co prawda, napisałem, że chodzi mi o interes publiczny, związany z nielegalnym użytkowaniem gminnych działek, ale dla wójta to za mało. Ciekawe, co chce ukryć przed mieszkańcami?
Reasumując: każdy może sobie robić z gminną ziemią co chce, a wójt to klepnie.

Ale to nie wszystko. Chciałem się dowiedzieć, co się dzieje ze wszystkimi gminnymi działkami, ale wójt mi napisał, że mi nie powie, bo nie ma w tym interesu publicznego. Bo moje pragnienie skontrolowania gminnego majątku to dla wójta nie jest interes publiczny. Może ma coś do ukrycia? Na podstawie załączonego pisma jasno widać, że z naszym wspólnym gminnym majątkiem wójt robi co chce. I nie pozwala tego skontrolować.

przypomnę gościowi niejakiemu Zarębie, że Gmina to MY mieszkańcy tej Gminy... co ma w nazwie GMINNE (znaczy wspólne) czyli moje, twoje... Zaręby też. Więc jak ktoś się martwi o majątek tzw gminny martwi się zwyczajnie o swoje. A więc nie rozumiem czemu Zaręba odpowiada, że Andrzej nie ma w tym interesu. A przepraszam pani co to niby "zasiaduje" to ma? No oczywiście, że ma bo ja też bym chciał (motyla noga) tak zasiąść nawet najmniejszy kawałek czegoś wspólnego. Co ciekawe nikt nie protestuje. Może dlatego, że w tle pojawia się tak jakoś dziwnie nazwisko bardzo znane w Raszynie. Myślę, Andrzeju że trzeba temat drążyć bo coś tu Zaręba kombinuje. I jeżeli coś zacząłeś to miej oczy otwarte bo żeby nie było, że czas minął i działeczka ma już nowego właściciela. A tak z ciekawości o jakiej wielkości działki mowa? Bo może nie ma o co się spierać, choć jakby się nie było o co spierać to możecie mi wierzyć dalej by leżała odłogiem i pies z kulawą nogą nie chciałby nawet na nią zrobić coś z podniesioną nogą. 

nie wiem jak wy ale ja chyba przyłączę się do protestu i bojkotu francuskich towarów... zacznę od najdroższych perfum z tego kraju... najdroższych ciuchów... najdroższego wina francuskiego oraz serów. Cholera tylko jak się zdarzy okazja jak tu odmówić miłości francuskiej? No ale jak protest i bojkot to bojkot wszystkiego co trzy kolorowe. Obiecuję też, że nie będę podjadał nocami francuskich serów... a jak będę musiał coś przykręcić to nie daj Boże do ręki nie wezmę klucza francuskiego... Dziś tak się składa, że być może będę musiał pojechać wo Warszawy i to akurat na rondo De Geulle'a. No cóż wysiądę przystanek przed lub po... Ktoś na facebooku był bardziej stanowczy w bojkocie bo przekazał swoją najdroższą kolekcje filmów "X" oczywiście francuskich z miłością tegoż kraju dla potrzebujących co to nie bojkotują, a im akurat brakuje. Za pośrednika do przekazania wybrał... CARITAS Polska. 

no i też trzeba zmienić melodię Warszawianki wszak wiadomo pod jaką melodię są słowa tam napisane. 

ciekawie dożynki opisał na Forum Gminy Raszyn kjwojtas... Pamiętacie jeszcze coś takiego jak FGR? Nie... nie no to polecam przypomnieć sobie. 

http://forum.gazeta.pl/forum/w,35660,164554319,164554319,Migawka_z_dozynek.html?t=1504087018#p164575950

ciekawy pomysł z tą Mszą polową (oczywiście jak się pan Bóg nie obrazi) no bo Zaręba w 2018 roku to się niczego nie obrazi co wywinduje go na kolejne 4 lata... Oczywiście z uwago na wielką liczbę chętnych do takiej Mszy proponuję by wyciąć wszystkie drzewa w parku (z uwagi by nie przeszkadzały) tylko cholera jak tu zrobić by po Mszy Zarębę karetą/bryczką zawieść na dożynki jak ów Msza będzie w tym samym miejscu? No ale od czego jest Kucharski mam na to jeszcze rok więc coś wymyśli... 

p.s. a może by tak dożynki za rok zrobić pod Austerią "dumą" Raszyna ludzie by zobaczyli prawdziwe oblicze tej władzy. No i nic nie trzeba by było wycinać bo co miało się wyciąć to już się 13 grudnia 2012 spaliło. 

c.d. 

a było pewnie tak. Przywieźli scenę... próbują rozstawić a tu miejsca brak (znaczy drzewka przeszkadzają) no bo po jaką cholerę wcześniej z metrówką przejść i zmierzyć. Komu by się chciało... piła motorowa i do przodu przynajmniej tu nie trzeba myśleć. Co? Pismo o zgodę na wycięcie drzewa?... Jakie pismo kto by miał czas myśleć o takich głupotach wcześniej. Piła spalinowa załatwi każde pismo. Bo promocja Wójta musi być... Dla Zaręby widać można poświęcić każdy cel a co dopiero jakieś tam drzewa. Przypomnę gdy ktoś wytnie drzewo bez zgody to kary są takie, że chyba nie warte tych dożynek a tym bardziej jak będzie musiał przywrócić miejsce do stanu pierwotnego... czyli posadzić drzewo albo nawet kilkanaście w zamian. No a za rok znów wycinka, bo... znów scena się nie zmieści. Bo jak dziś poinformował mnie w tym temacie radny Rybia Górecki Andrzej to... ponoć ma być to już impreza cykliczna w parku więc za rok to samo. Już boję się tego roku (2018) bo jak sobie Zaręba do promocji zażyczy nie daj Boże jeszcze większej sceny. Bo im scena większa tym większe szanse na wygranie. Oj może i całego parku zabraknąć do tej promocji. Oczywiście na koniec rozmowy Górecki stwierdził, że nie ja te drzewa sadziłem więc nie po co się martwię, że ktoś je wyciął. Powiem tak Andrzeju i nie sadził ich ten co je wycinał. Tak jak nie ja was wybierałem jako radnych i nie ja będę się za was wstydził. 

i przypomnę tylko, że gdy chciałem posadzić drzewo (dąb) dla Moniki. Pamiętacie temat? Dziś po drzewie nie został ślad bo jakiś "nieznany sprawca" kazał je usunąć. Oczywiście nie on sadził a jednak wyciął... Pamiętam wtedy napisałem pismo (posiadam dokument) do Gminy Raszyn o wydanie zgody na zasadzenie drzewa w parku (sztuk jeden). Spotkałem wtedy jeszcze kolegę Chmielewskiego Mirka pod Urzędem i ten zapytał jak zawsze co to za śmieszne pismo napisałem znów do Urzędu. Był Chmielewski wtedy jeszcze vice wójtem. I powiedział, że zbyteczne jest moje pismo bo UWAGA:

- sadzić można, wycinak nie można...

i dlatego, że pamiętam słowa w/w nie pozostawię tak tematu ów biednych 3 drzewek. Mam nadzieję, że tym razem nie będą to "nieznani sprawcy" i poniosą tego konsekwencje. 

p.s. tak się składa, że świadkiem słów Chmielewskiego był wtedy Jacek Wiśniewski więc chyba Chmielewski nie dostanie amnezji, że nic takiego nie powiedział. 

raszyński "lex szyszko"...

no i wszystko jasne jak w komisji Macierewicza... Właśnie wróciłem z parku i potwierdziło się ćwierkanie wróbelków. Jak się okazuje tam gdzie stała scena przeszkadzały w tym planie 3 drzewa (słownie trzy) no i wiadomo poszły pod piłę spalinową. Tyle, że jak się drzewa już wycina to trzeba było korzenie wyciągnąć a nie zostawić tak nieudolnie by sękler znalazł... obejrzał, zmierzył obwód pnia i... zrobił zdjęcia (tak na wszelki wypadek). By tak się nie okazał "szczęśliwie, że jutro nie będzie już ów pni w ziemi. Jednym słowem jak coś przeszkadza hucpie wójtowej... wyciąć. Jak sękler przeszkadzał w 2014 roku... wiadomo. Cóż dziś nie pójdzie tak łatwo. Szkoda tylko tych drzew co to poszły pod topór. I co ciekawe jak wycieli tak trochę równo z ziemią to to co zostało próbowali zamaskować... zasypując ziemią. No fuszerka na całego. Oczywiście ktoś odpowiada za ów wycinkę i nie pomoże tu tłumaczenie, że to raptem 3 drzewa (słownie trzy) bo mamy ich w parku z 1000. Trzeba było ustawić tak scenę w innym miejscu by nie przeszkadzało żadne drzewo. 

c.d.n. (ciekawy telefon do radnego) 

zasłyszane z facebooka...

– Dzień dobry dzieci. 
– Dzieeeń! Dooo! Bry!
– Siadajcie. Katechetka jest chora i dyrekcja ściągła mnie na zastępstwo. Będę wam opowiadała o Początku Świata.
Kiedy Bóg stworzył Ziemię i Raj – pełen owoców, i warzyw, i wszystkiego, na koniec zrobił Lecha. Lech nudził się tak samemu w całym Raju, więc Bóg wziął ziobro i dorobił mu Jarosława. Pozwolił im jeść wszystkie owoce i łakocie, i robić sobie co chcą przez całe życie – tylko żeby się nie dotykali tego Księżyca, co wisiał nisko na Niebie. 
No i oni bardzo słuchali się Boga, ale nagle przyszedł Macier i pokazał im zacier. Jak się popili, to urwali Księżyc, i nie tylko! Ale o tym, to będzie dopiero w starszych klasach. Po tych uczynkach zaraz przyjechał limuzyną archanioł Gabrydzyk i założył w Raju geotermię, a im kazał się wynosić na gołą ziemię, a nawet pracować.
– Proszę pani, a o gołej ziemi, to nie powinno być w starszych klasach?
– Nie przerywajcie, bo niezdrowo. Więc, oni nie wiedzieli co dalej robić, i wtedy postanowili wstąpić do Pisu.
– Ale Pisu, to chyba wtedy nie mogło być?!
– Dzieci, nie denerwujcie mnie! Pis był, jest i będzie! Dzieci komuchów!
– Ale – na nas nie wolno krzyczeć! Ja chcę piss! Piliiis!
– Czyli że co?
– Taaak! Wszyscy chcemy piss! Na katechezie tak było, jest i będzie!
– No, dokąd wy?! To już przerwa, czy co jest...?

– Proszę panią, a mój tata jest księdzem – opowiedzieć?

a teraz czas cos od raszyńskich dożynkach od kilku lat zwanych "dno i wodorosty" nie zapominając oczywiście o metrze mułu. Otóż tym razem odbyły się one w parku raszyńskim z uwagi na budowaną halę sportową (koniec budowy 2018... tak idealnie by Zaręba mógł wstęgę przeciąć przed samymi wyborami). A więc dożynki odbyły się w parku, tyle że jak wiadomo park jak to park odsadzony drzewami. I tu ćwierkają już wróbelki raszyńskie, że... ponoć by postawić sceną musieli kilka drzew wyciąć (!!!). Może wiele o wycinaniu drzew w Polsce mówić za rządów PiS-u. Dziś minister Szyszka czuje się bezkarny i w dupie ma Trybunał Europejski. Dziś tak ale przecież rządy PiS-u to nie to samo co 1000 letnia rzesza nie będą trwać tak długo i mam nadzieję, że przeminą szybciej niż myślę. Tak jak rządy niejakiego TW Zaręby w Raszynie. A wtedy pogadamy inaczej. Dziś mogę powiedzieć tyle, że to czyste skurwysyństwo by ścinać drzewa po to by np Makarska mogła zaśpiewać czy Wolska swój monolog wygłosić. I tu też już sikorki ćwierkają (zasłyszane w Banku raszyńskim), że z pierwszej z nich już się w klubie seniora śmieją by "Makarena" dał sobie spokój, oczywiście o "Bielickiej" nie mówią inaczej. 

tak więc nie pozostaje mi nic innego by dziś na spacerze z Sunią sprawdzić czy sikorki i wróbelki miały rację co do wyciętych drzew. A będzie to panie Zaręba łatwo sprawdzić... bo korzeni chyba nie powyrywali. Tak więc resumując obym się mylił ale sprawdzę czy słowo skurwysyństwo jest tu na miejscu. Jak się potwierdzi zapytam też kto dał zgodę na wycięcie drzewek w parku. Oj nie będzie jednemu czy drugiemu do śmiechu. No cóż, że akurat czas dla Suni na spacerek więc do parku marsz. 

wtorek, 29 sierpnia 2017

a dziś minęło 10 lat jak nie żyje mój ojciec. No cóż czas leci... gdyby prowadził inny styl życia to może dziś mógłby obchodzić 71 urodziny. Tyle, że jak to mówią każdy jest kowalem własnego życia a on chciał żyć inaczej. 

jutro coś ze znakiem zapytania w temacie dożynek raszyńskich nie na darmo nazywanych "dno i wodorosty z metrem mułu"...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13